Cześć :) Dzisiaj kolejny mały krok w stronę przyszłości. Stylizacja stara, ale pomimo upływu czasu uważam, że wyszło całkiem fajnie. Szerokie jeansowe spodnie połączyłem z ciemniejszą jeansową bluzą z kapturem pod którą założyłem zwykłą białą koszulkę. Standardowo (o czym przekonacie się w następnych postach) mam również zegarek, jak na razie mój jedyny i najbardziej ulubiony :P Pamiętam, że kupiłem go za pieniądze, które dostałem od babci i jak na "gimbaziaka" przystało musiał być on największy, najlepiej na pół ręki, musiał mieć święcące wskazówki i inne duperele. Zegarek oczywiście był za duży i wyglądał na mojej ręce jakbym pożyczył go od taty, ale i tak się nim jarałem. Praktycznie w większości moich początkowych stylizacji pojawia się jeden powtarzający się element - zegarek. W tamtym okresie swojego życia uważałem, że wygląda genialnie w połączeniu z moimi wszystkimi stylizacjami, że pasuje do wszystkiego (nie, nie pasuje do wszystkiego i wcześniej też nie pasował, ale uznajmy to za młodzieńczy błąd). Zegarek mam do dzisiaj lecz chyba nie mogę na razie na niego patrzeć i dlatego go nie noszę. To koniec fascynującej historii zegarka, ale chciałem jeszcze przejść do butów. Zwykłe, brązowe buty za kostkę, które wszyscy w mojej szkole mieli przede mną :) Na dzisiaj to już koniec, mam nadzieję, że Was nie zanudziłem. Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia już jutro !!!
fot. Angelika Nasiłowska
bluza - ZARA Yought / spodnie - RIVER ISLAND / buty - Vty / zegarek - PERFECT W36B /
koszulka - George






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz